„Widziałam ostatnią pszczołę” – Halina Poświatowska

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Widziałam ostatnią pszczołę. Wygrzewała się w skrawku słońca zachwycona tak, jakby to było toczące się nieruchomym nieboskłonem życie. Delikatne gazowe skrzydełka podźwignęła w górę i położyła na nich ociężałą głowę. A oczy miała zamknięte.
Stopy — ruchliwe zazwyczaj — obejmował bezwład i bezruch, a jednak dysząca intensywność pręgowanego futerka mówiła, że pszczoła żyje. Odpoczywała po dniu — a może po pracowitym lecie — grzejąc się w umierającym słońcu jesieni. Usiadłam obok niej i cicho, nie chcąc jej spłoszyć, spytałam:
co robiłaś w życiu? miód —
mruknęła nie poruszając
skrzydłem czy dobrze jest
robić miód?
o    — dobrze
i    tylko tyle?
tylko — spojrzała na mnie zielonym
pełnym zapachu okiem wzruszyła
ramionami miód — to jest życie a teraz
chcesz odejść?
o    tak — teraz chcę stać się cząstką zielonego plastra
tańczącą odrobiną pyłu — wiecznym brzękiem
i    nie żal ci życia?
nie
moje spiżarnie są pełne ociekającego słońcem miodu — tam w środku z odrobiną zapachu i barwy
lęgną się nowe i nowe pszczoły one będą
brzęczeć umilkła
powietrze drgało   poruszane gazowymi
skrzydłami owadów

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pszczoły w literaturze i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.