„Pochwała miodu” – Ignacy Krasicki

Do Lucińskiego, Pochwała miodu.
Na garncu zasadzony i kwarcie i flaszy,
Zda się podłym twój urząd podczaszy.
Nie myśleli tak starzy, gdy go stanowili,
Chcieli oni porządku i w tem, jakby pili.

Więc na pamiątkę ojców naszych wiekopomnych,
Choć masz urząd pijacki, wodzem masz być skromnych.
Tobie zatem, aby się zniosł zbytek w narodzie,
Tobie to dzieło niosę o piwie i miodzie;

A gdy mnie pod twem hasłem krytyka nie straszy,
Kończę, choć nie kielichem-Bogdaj zdrów podczaszy!
Rób Polaku, miód, piwo, a będziesz bogaty,
Nasi tak nam ojcowie mawiali przed laty:
OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Tak i teraz, a przecież o nasz zysk niedbali,
Nie słuchamy, jakeśmy, przedtem nie słuchali.
Słodka zawsze rzecz cudza: co nasze, mniej ważne;
Stąd miód poszedł w pogardę, piwo niepoważne,

A że go dostać można, i łatwo i tanio,
Dla mody go nie piją, dla mody go ganią.
Wkradł się zbytek w umysły zgnuśniałe w pokoju,
Wkradł się w odzież, w mieszkanie, do jadła, napoju.

A coraz postępując, fatalnem ogniwem,
Wzgardził dawną prostotą, w niej miodem i piwem:
Przeszedł nałog nieprawy do ojców do dzieci.
Co było trunkiem panów, teraz ledwo kmieci,

Zrażeni niezgrabnością mniemanej prostoty,
Wstydzim się miodu, piwa, tak, jak dawnej cnoty.
Lepiej było, kiedyśmy nasze trunki pili.
Nie piwo, lub miód czynił, żeśmy zwyciężyli,

Ale co za prostemi trunki zawsze chodzi:
Trzeźwość była zaszczytem i starców i młodzi.
Z nią mężność, trwałość, praca i cierpliwość rosła:
Z niemi po krajach sława nasza się rozniosła,

Z niemi byliśmy straszni, możni i szczęśliwi.
Teraz? Miód niewolniki i nowości chciwi,
Fraszkami zatrudnieni, starowni o zbytki,
W nasyceniu żądz płochych kładziemy pożytki.

Jakirż są? Zewsząd strata, zamiast zasilenia,
Zewsząd ujma korzyści i dobrego mienia,
Zewsząd: – Ale się może nadto rozszerzyłem.
O czem więc na początku samym namieniłem,

Do tego teraz zmierzam. Złe z zbytkami bywa:
Bracia! Nie gardźmy miodem, wróćmy się do piwa.
Może się zda ten sposób i podły i mały,
Czyż się kiedy trunkami narody wzmacniały?

Nie trunkami, to prawda: lecz jak wśród machiny,
Wielkich skutków sprawcami są małe sprężyny:
Tak i napój ojczysty zbyt drogo niezdatny,
Gdy oszczędza wydatki, szacowny i zdatny.

Więc, ażeby kraj pewnym obdarzyć dochodem,
Przeczesz: trzeba się piwem upijać i miodem?
Bynajmniej: zbytek każdy zdrożny i szkodliwy.
W mierze trzeba używać. Człowiek wstrzemięźliwy

Czuje dzielnie, pijaństwo jak jest rzecz obrzydła:
Czuje, iż pijanice podlejsi od bydła.
Możnaż wino porzucić? Powabny to trunek,
Lecz takiego powabu zbyt drogi szacunek;

Niech go piją bogatsi, gustu w nim nie ganię,
Ale gdyśmy ubodzy, pijmy trunki tanie.
Przykra może ofiara, lecz skutki szacowne;
Przyjdzie przykrość, słodycze zatem niewymowne

Nastąpią, a uczucie pochodzące z cnoty,
Zgasi stałą słodyczą nietrwałe pieszczoty.
Przyjdzie zysk i pomocnym wesprze nas ratunkiem,
Wtenczas, gdy się ojczystym zasilając trunkiem,

Tego będziem używać, co nam kraj nadawa.
Milszy napój, gdy własny, milsza i potrawa.
Dym nawet, mówią, słodki, gdy własnego kraju.
Czemuż od powszechnego dalecy zwyczaju.

Dobrych ojców złe syny, krwi zacnej wyrodki,
Nie idziem prostym torem ubitym przez przodki?
Złe wątpić, gorzej jeszcze nadzieję utracić,
Mogliśmy się wyniszczyć, potrafim zbogacić.

Z oszczędności dostatek, z pracy się zysk wszczyna:
Pijmy skromnie miód: dojdziemy do wina.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Pszczoły w literaturze i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.